Galeria

więcej

Politechnika po wojnie

W pamięci studentów pierwszych lat pozostało kilka wyrazistych profesorskich postaci. Profesor Idaszewski, ten od pierwszego wykładu, podczas jednego z egzaminów zapisał zadania na tablicy i oświadczył: „Jo teroz sobie ide, ale panowie asystenci majom pilnować, aby panowie nie posługiwali się niedozwolonymi metodami. Na pracy tych, co się bendom takimi metodami posługiwać, majom napisać literkę K. Jo już bende wiedzioł, co to znaczy: kumbinator”.

Kiedy indziej, podczas odpytywania siedzących w pierwszym rzędzie zauważył, że niektórzy chyłkiem przenoszą się na koniec sali. „W pewnym momencie zauważył ten exodus, zaśmiał się w kułak i powiedział;” Jo wim, panowie są kumbinatory, a ja ino teroz bende pytoł od końca”. I zaczynała się migracja w przeciwnym kierunku. Mimo, że do Wrocławia profesor przyjechał z Politechniki Lwowskiej, to w jego języku bardziej było słychać gwarę wielkopolską, bo stamtąd pochodził”, pamięta Jan Pytel.

Osobowością był profesor Egon Dworzak od metaloznawstwa. Najstarszy z wykładowców, nienaganny, w muszce i zawsze z woźnym u boku, który wnosił mu pomoce naukowe. Wymagał wiedzy i zachowania; ci, którzy byli niewłaściwie ubrani nie mieli szans przystąpić u niego do egzaminu. Twierdził, że inżynier nie może łatwo ulegać emocjom, bo „na wiadomość o awarii zemdleje i stanie się bezużyteczny”.

Profesor Konrad Dyba od geometrii wykreślnej miał zwyczaj wchodzić do sali, mówił „dzień dobry”, odwracał się tyłem do audytorium i rysował tłumacząc. Nie było go zanadto słychać, a to, co rysował, zasłaniał własną postacią. Na końcu podciągał tablicę do góry demonstrując mistrzowski rysunek, „do widzenia państwu” i wychodził.

historia3

Profesor Jan Mikusiński, matematyk, własne wykresy z kolei okraszał, rysując na przykład ludzika na sankach zjeżdżającego po wyznaczonej krzywej. Wykładał tak ciekawie, że każdy chciał być na sali, ale spóźnialscy nie mieli najmniejszych szans – wypraszał ich za drzwi.

Inny matematyk, profesor Władysław Ślebodziński był więźniem Oświęcimia. Podobnie jak jeden z jego studentów, Józef Hulanicki, który po obronie pracy doktorskiej zaprosił profesora na przyjęcie.

Jan Pytel wspomina: „Byli osadzeni w Oświęcimiu w pierwszym okresie funkcjonowania obozu, mieli więc dość czasu, żeby się dobrze poznać. Profesor wznosząc toast na cześć Józka powiedział, że ma wobec niego dług wdzięczności, gdyż to on właśnie uratował mu życie. Hulanicki zaprotestował, że nie przypomina sobie takiej sytuacji. Na co profesor: „Ależ panie Józefie, nigdy bym nie przeżył Oświęcimia, gdybym nie miał tam kogo uczyć matematyki”.

Na więziennym zdjęciu Władysław Cisek ubrany w marynarkę ma gładko zaczesane włosy i nieobecny wzrok. Sfotografowany z prawego profilu, en face i w portrecie trzy czwarte. Student trzeciego roku Wydziału Mechaniczno-Elektrotechnicznego i jednocześnie asystent w Katedrze Geometrii Wykreślnej, aresztowany za przynależność do wrocławskiego okręgu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Kiedy w listopadzie 1948, po prawie rocznym więzieniu, rozstrzelano go za działalność antypaństwową, Wrocław żył innymi wydarzeniami.

Latem obradował Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju, zapoczątkowany w auli politechniki, z takimi sławami jak Pablo Picasso, Paul Eluard, Irene Joliot-Curie. Wkrótce potem we Wrocławiu miał miejsce pierwszy po wojnie Zjazd Chemików Polskich, a pod koniec roku z połączonych Polskiej Partii Socjalistycznej i Polskiej Partii Robotniczej powstała PZPR. W tym samym roku zawiązał się Związek Młodzieży Polskiej, kolejne narzędzie komunistycznej indoktrynacji młodych.

Wśród niepokornych był Zenon Komender z Wydziału Mechaniczno-Elektrotechnicznego skazany przez sąd wojskowy we Wrocławiu na 9 lat więzienia za działalność w nielegalnej Młodzieży Wielkiej Polski.
– Polityka dała o sobie wyraźniej znać już w maju 1946, kiedy na naszej politechnice wybuchł strajk studentów – pierwszy w powojennej Polsce. Kilka dni wcześniej studenci w Krakowie i Katowicach manifestowali przeciwko zakazowi obchodzenia święta 3 Maja. Komunistyczne władze w 1946 zabroniły publicznego świętowania, milicja tłumiła próby. Kiedy niektórych krakowskich i katowickich studentów relegowano, ich wrocławscy koledzy odpowiedzieli strajkiem – opowiada dr Marek Burak.

historia2

Zmian politycznych nie akceptował profesor Kazimierz Zipser, który w połowie 1948 roku złożył rezygnację ze stanowiska prorektora Politechniki. Wkrótce zastąpił go Dionizy Smoleński, który dwa lata później został pierwszym rektorem samodzielnej już uczelni. Politechnika powoli odchodziła od uniwersytetu od 1949 roku.
– Polska przygotowywała się wówczas do planu sześcioletniego. Żeby szybciej „produkować inżynierów”, w 1948 roku zmieniono czteroletni system jednolitych studiów. Większość inżynierów kończyła odtąd naukę po trzech latach studiów „pierwszego stopnia” i szła do przemysłu: do hut, stoczni, cementowni, zakładów chemicznych. Tylko kilkanaście procent kontynuowało przez kolejne dwa lata studia na poziomie magisterskim – mówi dyrektor Muzeum PWr.
We wrześniu 1949 uczelnia zyskała kolejny wydział – wówczas już piąty – lotniczy. Okrzepła: podobnie jak inne uczelnie politechniczne w kraju miała już kilka wydziałów, dwustopniowy tryb kształcenia, około trzech tysięcy słuchaczy, powstawały nowe budynki. Od maja działał autonomiczny Senat Politechniki Wrocławskiej, a w 1951 zupełnie odłączyła się od uniwersytetu.

Polska żyła planem sześcioletnim, który stawiał na intensywną industrializację, na rozwój przemysłu ciężkiego i metalowego. Gazeta Robotnicza donosiła: „O socjalistyczną treść i dyscyplinę w nauce będą walczyć studenci”, a na inauguracji roku akademickiego 1950/1951 obok studentów stały delegacje robotników wrocławskich zakładów pracy, „symbol łączności nauki polskiej z klasą robotniczą”. Czasy pionierskie skończyły się, zaczynała się nowa epoka. Także na Politechnice, o której jej rektor, profesor Stanisław Kulczyński powiedział: „Jesteśmy materialnymi spadkobiercami ruin niemieckiego Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu, a duchowymi spadkobiercami kultury lwowskiej”.

Aneta Augustyn (tekst pochodzi ze specjalnego wydania Pryzmatu, czasopisma Politechniki Wrocławskiej)

 

Wróć
Smiley face

Patroni

mnisw
umwd
duw
um