Galeria

więcej

Słowo Rektora

JMRSzanowni Państwo,

każdy 15 listopada to dla Politechniki Wrocławskiej dzień szczególny: rocznica pierwszego polskiego wykładu, jaki w 1945 roku wygłosił profesor Kazimierz Idaszewski. Ten wykład przypieczętował kilka miesięcy wielkiego wysiłku, z jakim rodziła się Politechnika Wrocławska. To był symboliczny koniec pierwszego, trudnego etapu. Koniec wyrzucania gruzu z sal wykładowych i zatykania powybijanych szyb z okien. Koniec walki o pozostawienie ocalałych resztek wyposażenia laboratoriów i pracowni. Koniec ukrywania ich przez wywiezieniem do Warszawy, do Krakowa, na Śląsk.

I dlatego dzisiaj, w rocznicę tego wykładu, chcemy – w obecności rektorów, władz, ludzi zasłużonych dla Politechniki, w obecności pracowników, doktorantów i studentów – oficjalnie rozpocząć obchody roku jubileuszowego 70-lecia Politechniki Wrocławskiej.

Lwowscy, warszawscy i krakowscy profesorowie przyjechali latem 1945 roku do Wrocławia, by tworzyć tu nowy rozdział polskiej nauki. I tworzyć polską wyższą uczelnię techniczną. Bez tych wielkich ludzi dzisiejszej politechniki po prostu by nie było. Pamiętamy o nich, bo mamy im wiele do zawdzięczenia.

Mówiąc o Politechnice Wrocławskiej często przytaczamy liczby: wydziałów, kierunków kształcenia, patentów, projektów badawczych, laboratoriów, inwestycji, infrastruktury, majątku materialnego. Pamiętajmy, że za każdą z tych liczb stoją ludzie. Ludzie Politechniki.

Pamiętajmy także o wszystkich rektorach, którzy przyczynili się do budowania dzisiejszej pozycji Politechniki Wrocławskiej. To również dzięki nim jest ona zaliczana do najlepszych uczelni technicznych w kraju, prowadzi badania na europejskim poziomie, ma laboratoria naukowe i dydaktyczne, którymi możemy pochwalić się w świecie oraz kształci inżynierów zatrudnianych przez wielkie, renomowane firmy.

Przyszło rektorom Politechniki Wrocławskiej kierować naszą uczelnią w czasach trudnych i czasach małej stabilizacji, budować kampus i gasić społeczne pożary, z trudem próbować wiązać koniec z końcem i zdobywać wielkie fundusze na rozwój. Każdy z nich zostawił w uczelni swój ślad.

Tak, jak pierwszy z wielkich: Stanisław Kulczyński. 10 maja 1945 roku przyjechał do Wrocławia i wkrótce zajął się odbudową tutejszych uczelni. Pełnił funkcję pierwszego rektora połączonych uczelni: Uniwersytetu i Politechniki, w skład których wchodziła również Akademia Medyczna.
Tak, jak legendarny Dionizy Smoleński, który najpierw jako kierownik, od 1947 roku zajmował, się organizacją Politechniki Wrocławskiej i który dosłownie podniósł uczelnię z gruzów. Odbudowywał i uruchamiał kolejne budynki, pracownie i laboratoria dla naukowców oraz słuchaczy politechniki.
Tak, jak Zygmunt Szparkowski, rektor w szarych i chudych latach 60. Postać nietuzinkowa, świetny organizator. Członek AK, w czasie okupacji we własnym warsztacie składał sprzęt łącznościowy i pracował w wytwórni amunicji. Tuż po wojnie wysłany na Dolny Śląsk, by organizować tu łączność. Jeszcze w 1945 roku trafił na Politechniką Wrocławską i został tu na dobre. Twórca szkoły naukowej automatyki na naszej uczelni.

Wróć
Smiley face

Patroni

mnisw
umwd
duw
um